Czwarty tom trylogii "Dotyk Crossa"
Eva i Gideon wpadli po raz kolejny raz w schematyczny wir: awantura, sex, spokojne życie, awantura.... i tak w kółko. A wszystko to przez dużą ilość czarnych charakterów które pojawiły się na powierzchni.
Sylvia wprowadziła nowość, a mianowicie narracja. Część wydarzeń jest opisywana przez Gideona a część przez Evę. Nie powiem bo spowodowało mi się to, ciekawie jest zobaczyć świat jego oczami i kierujące nim motywy. Trochę można zatęsknić za pewną tajemnicą postępowania Gideona, która czekała tylko na odkrycie. Mimo to dostaliśmy powiew świeżości i milusią odmianę, która pokazała wydarzenia jaśniej. Scen seksu nie brakuje. Bohaterowie drugoplanowi pojawiają się jako tło dla relacji głównych bohaterów. Cary zaczął walkę z własnymi demonami przez co brakuje nam jego ciętego języka. Gideona zobaczyliśmy w otoczeniu przyjaciół którzy naśmiewają się ze znanego i młodego rekina biznesu.
Jak zawsze czyta się lekko i szybciutko. Walcząc z przeszłością, Gideon i Eva próbują wspólnie zbudować przyszłość, mimo świadomości że po takich przeżyciach będzie ciężko.
Zabawy życzy, Angel!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz